Kask rowerowy – jaki kupić

Kask rowerowy chroni głowę osoby jadącej na rowerze – to jak najbardziej oczywista sprawa. Jednak jaki kask kupić, by być zadowolonym z zakupu? Producenci mają w swojej ofercie najczęściej cztery, najpopularniejsze typy kasków, używane z powodzeniem przez większość rowerzystów. Różnią się przeznaczeniem, wytrzymałością oraz wagą. Podstawową sprawą przy zakupie, jest przymierzenie kasku. Są na tym świecie szczęśliwcy, na których głowach każdy kask dobrze leży. Niestety cała reszta może mieć problem po zakupie kasku np. przez internet – a mianowicie – kask będzie upijał. A tak nie powinno być! Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by przymierzyć w realu, a kupić w internecie. Należy też pamiętać, że kaski sprzedawane są w różnych rozmiarach. Najczęściej są to kaski dziecięce (2-3 rozmiary), kaski młodzieżowe i dla dorosłych (2-3 rozmiary). Przez zakupem na odległość, dobrze jest zmierzyć sobie obwód głowy i kupić odpowiedni rozmiar, by potem nie przeżyć rozczarowania. Kaski oczywiście w pewnym zakresie są regulowane.

A oto typy kasków rowerowych:

Jaki kask kupić
Kask MTB – najpopularniejszy typ kasku. Jego znakiem charakterystycznym jest daszek mocowany z przodu. Najczęściej jest możliwość jego odpięcia. Daszek chroni przed odblaskami światła oraz gałęziami, które możemy napotkać na swojej drodze w lesie. Kaski tego typu (szosowe również) najczęściej zrobione są z twardego styropianu powleczonego z wierzchu warstwą sztucznego tworzywa. Dodatkowo posiada sporo otworów wentylacyjnych. Jest z powodzeniem używany również przez miejskich rowerzystów.

Kask szosowy jaki kupić

Kask szosowy – w zasadzie nie różni się znacząco od kasku MTB – poza tym, że nie ma daszka, który na szosie jest zbędny – a tylko niepotrzebnie zasłaniałby widok kolarzowi. Często ma również specjalny – aerodynamiczny kształt.

Kast Enduro
Kask typu „Full Face” - używany przez miłośników niektórych sportów rowerowych, gdzie istnieje wyższe ryzyko urazu, takich jak downhill. Kask tego typu dodatkowo osłania szczękę oraz większą część czaszki niż w kaskach wspomnianych powyżej. Do takich kasków można bez przeszkód mocować gogle.

Kask na BMXa jaki

Kask typu „orzeszek”
– używane przez BMX-owców, Freeriderów, a także rolkarzy i deskorolkarzy. Chroni głowę o wiele lepiej niż kask MTB i nie ogranicza pola widzenia tak jak Full Face. Jednakże jest dużo cięższy i zwykle brak mu dobrej wentylacji (by nie osłabiać konstrukcji).

Jaki więc kask rowerowy kupić? Dostosowany do własnych potrzeb oczywiście :) Warto kupić kask renomowanego producenta (podstawowe modele nie są wcale takie drogie), ich ceny zaczynają się już od 80 zł. Dobre kaski ma w swojej ofercie min. Trek, Kelly’s, Met, Bell, Giro.

Na bezpieczeństwie nie warto oszczędzać i choć wydaje nam się, że kask jest zbędny (bo tak dobrze jeździmy), to niestety czasem przydaje się w najmniej spodziewanych okolicznościach. Dowodem na to jest np. mój brat, który na prostej drodze zagapił się i wpadł rowerem w dziurę. Gdyby nie kask – mógłby sobie nieźle pogruchotać głowę, a tak skończyło się „tylko” na potłuczeniach i wielkich strupach na rękach i nogach.

Spodobał Ci się ten wpis?

Zapisz się na newsletter, otrzymasz informacje o nowych rowerowych artykułach.

Otrzymasz również e-book "10 sprytnych rowerowych porad".

 
 

19 komentarzy

  • Wrzesień 6, 2011

    wirus

    Szkoda tylko ze nie wielu ludzi jeździ w kaskach :(

  • Wrzesień 6, 2011

    Łukasz - Rowerowe Porady

    Ale widać, że to się stopniowo zmienia i osób jeżdżących w kaskach jest coraz więcej. Zwłaszcza w większych miastach świadomość zagrożenia ze strony samochodów systematycznie rośnie.

  • Wrzesień 12, 2011

    leepek

  • Wrzesień 13, 2011

    Łukasz - Rowerowe Porady

    Przejrzałem więcej artykułów ze strony, którą podajesz i niestety nie zgadzam się z argumentacją podaną przez jej autora.
    Oczywiście, odgórne zmuszanie do jazdy w kasku jest skazane na porażkę i jeśli nawet zostałoby wprowadzone to przyniesie odwrotny skutek od zamierzonego. Jednakże artykuły, które znalazłem na tej stronie idą w stronę argumentacji z którą kompletnie się nie zgadzam (zwłaszcza z pierwszym linkiem, który podałeś).

  • Wrzesień 13, 2011

    MikeŁDZ

    Wydaje mi się, że użytkownik leepek, jak i autor artykułów ma stronie „ibikekraków” są przedstawicielami tzw. cycle chic. Kasku taka osoba nie założy, więc nie ma co zaczynać dyskusji z nimi, a gdy będą niestety mieć jakiś wypadek, to prędzej przestaną jeździć na rowerze, niż założą kask. Dlaczego? Bo cycle chic to moda dla hipsterów :)…

  • Czerwiec 5, 2013

    piła

    Niedawno kupiłem kask orzeszek i szczerze mówiąc jest chyba najlepszy z wymienionych powyżeja zapłaciłem 45 zeta

  • Maj 4, 2014

    Dee

    Leepek: Jestem ojcem dwójki maluchów i mam na głowie utrzymanie całego domu. Zaden argument mnie nie przekona, ze nie ma sensu jezdzic bez kasku. Sa na tym swiecie kuriozalne wypadki, gdzie mozna sie połamać stojąc nawet w miejscu. Mózg to najważniejszy organ i zaoszczędzenie 2 stówek na kasku, chyba nie wymaga komentowania.

    Nawet będąc superuważnym bikerem, można zostać potrąconym przez auto – szczególnie w mieście. Oczywiście, idąc chodnikiem czy wychodząc z domu po schodach też można zginąć, right? Chyba lepiej zapobiegać jeśli to możliwe, niż stosować podwórkową logikę „co ma być to będzie”.

  • Maj 26, 2014

    Machu

    @Dee
    Czyli co, idąc po tym właśnie chodniku, czy schodząc po schodach w domu też ma się rozumieć nosisz kask? :) No bo jak nie to sam sobie przeczysz i nie zapobiegasz, bo przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w kasku chodzić cały Boży dzień.

    No cóż, jeżdżę na rowerze bardzo dużo i właśnie zbieram się do zakupu kasku. Podobnie jak Ty i pewnie większość z nas przy nieszczęśliwym urazie mam wiele więcej do stracenia niż tylko swoje zdrowie (żona, rodzinka, itp.) ale tak właściwie nie wiem do końca po co kupuję ten kask. Myśląc logicznie (patrz: matematycznie) nie ma to nijakiego sensu, bo idąc dalej powinienem właściwie minimalizować ryzyko urazu, czy śmierci nie wychodząc z domu, albo wręcz nie ruszając się z łóżka, a o chodzeniu bez kasku po ulicy to należałoby zapomnieć – przecież tylu już pijanych kierowców wjechało w grupę „nieokaskowanych” pieszych!

    Zachowajmy zdrowy rozsądek na dwóch kółkach i w życiu na co dzień – to nas będzie chroniło o niebo lepiej niż jakiekolwiek kaski na głowach :)

    Pozdro!

    p.s. nadal kupuję kask za namową żony – to chyba bardziej dla niej będę w nim jeździł niż dla siebie, czy ze względu na to jak on miałby mnie niby chronić :)

  • Maj 29, 2014

    Marcin Sopot

    Wybrałem sie kiedyś na mała wycieczkę. Żadnego kasku i ochraniaczy. Czwarta rano pusta uliczka przed molem w Gdyni Orłowie. Jechałem porobić zdjęcia wschodu słońca. Przede mną szła objęta parka która się śmiała i wygłupiała. Akurat kiedy już ich miałem minąć gwałtownie skręcili w bok w moją stronę. Ominąłem ich w ostatniej chwili zjeżdżając z wysokiego krawężnika. Lekko już straciłem równowagę i zatrzymałem się na przeciwnym krawężniku, lecąc przez kierownicę.

    Efekt i urazy:
    1. wewnętrzne strony dłoni tylko obolałe od stłuczenia. Lekkie włóczkowe rękawiczki bez palców podarte, lepsze to niż zdarta skóra.

    2. kolana mocno stłuczone, nadwerężone więzadła. Po trzech godzinach stan gorączkowy. 4 dni przeleżane w łóżku. Potworny ból przy najmniejszym poruszeniu się. Wyprawa do łazienki ok. 10-15 minut.
    Same stawy kolanowe dochodziły do siebie ok. 3 miesięcy. Na całe szczęście nie było potrzeby ściągania wody. Sińce wyszły dopiero po tygodniu i utrzymywały się przez ponad trzy tygodnie. Od 10-15 cm nad kolanem, do połowy łydki fiolet.

    3.Miałem miękkie adidasy lekkie joggingowe. Uderzenie prostopadłe dużymi palcami stóp spowodowało podkrwienie paznokci, odstawanie a w efekcie całkowite zejście paznokci w paluchach obu stóp. Trwało to pół roku. Odrastanie nowych paznokci trwa już ok ROKU! i jeszcze są karłowate.

    4.Łokcie lekko obolałe i głowa cudem cała. Gruba kurtka na łokciach oraz upadek na wyciągnięte ręce, spowodował oszczędzenie głowy w zetknięciu z asfaltem.

    Ten można powiedzieć wypadek, dopiero mi uzmysłowił że wcale nie musi być wielka prędkość na rowerze tylko dynamika upadku i niefortunność przy zderzeniu, a człowiek pół roku dochodzi do siebie. NIGDY WIĘCEJ BEZ KASKU I OCHRANIACZY NIE WSIADAM NA ROWER!!!!

  • Maj 29, 2014

    Łukasz Przechodzeń - Rowerowe Porady

    Uch, kiepska historia i faktycznie olbrzymi niefart. Mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia i na rower.

  • Lipiec 15, 2014

    Bartek Buczyński

    Dodałbym jeszcze kaski typy Enduro, taki mix orzeszka i xc. Znacznie lepiej osłaniają potylicę.

  • Lipiec 20, 2014

    zyggi

    cale zycie jezdzilem bez kasku, mialem wiele przygod – uderzenia samochodem we mnie i ja w samochod, dziury, pekajace lancuchy itp itd – i jakos mi nic nie bylo – do niedawna kiedy to jakies 500m od domu jadac bardzo spokojnie stalo sie cos czego nie pamietam – podobno pekl mi lancuch – efekt – pekniete kosci oczodolu, nos, zeby ruchome choc nie wypadly, utrata przytomnosci, rece i nogi praktycznie nietkniete, facjata tak pokiereszowana ze juz nie jestem najpiekniejszy z calej wsi ;] wnioski? wyciagnijcie sami..dodam tylko ze skoro mozna kogos utopic w lyzce wody, skoro mozna zle stanac na kraweznik i sie zabic…

  • Sierpień 24, 2014

    Uthark

    @Zyggi

    Tak, można źle stanąć na krawężnik. Jakiś czas temu wzywałem pogotowie do faceta, który potknął się na krawężniku i przewrócił – uderzył głową o chodnik. Uderzenie było tak silne, że słychać było po przeciwnej stronie dość ruchliwej ulicy. Facet dosłownie zalał się krwią z rzbitej głowy. Kask uchroniłby go przed tym obrażeniami.

    Mój bratanek, jak miał ok. 3 lat, przewrócił się na chodniku. Miał pokiereszowane czoło (nie wiem, jak to zrobił). Kask z pewnością pomógłby.

    Po takich wypadkach można dojśc do wniosku, że piesi powinni chodzić w kaskach. Nasze chodniki są bardzo nierówne i łatwo można się przewrócić.

    Swoją drogą, nie wiem, jak to zrobiłeś, że tak bardzo obiłeś sobie twarz. Niedawno upadłem, żeby nie przejechać psa – przy ok. 10-15km/h. Spadłem na ręce i poturlałem się na plecy.

  • Sierpień 25, 2014

    Uthark

    @ Marcin Sopot

    Gdybyś miał więcej doświadczenia i/lub zdrowego rozsądku w jeździe na rowerze, to wiedziałbyś, że taka parka zakochanych może w każdej chwili odstawić coś zupełnie nieoczekiwanego. Jak mam minąć takich ludzi, gdy jadę rowerem, to najpierw upewniam się, że wiedzą o mojej obecności – dzwonkiem lub krzykiem. To zdecydowanie pomaga i jest lepsze od kasku.

  • Sierpień 25, 2014

    Uthark

    @DEE

    Kask chroni tylko fragment głowy. Możesz zginąć na skutek obrażeń tułowia. Czy zamierzasz kupić jakiś pancerz na tułów do jazdy rowerem? W końcu masz na głowie utrzymanie rodziny, a taki zakup byłby konsekwentny z tym, co mówisz.

    Pamiętaj, że w ub. roku ponad 20 pieszych zginęło na chodniku na skutek potrącenia przez samochód. Ponieważ masz na utrzymaniu rodzinę, więc warto by nosić kask także podczas chodzenia pieszo. Możes się przydać. Też o tym wspominasz, więc mam nadzieję, że będzie Cię można łatwo rozpoznać – jako pieszego w kasku.

  • @Uthark – błagam, skończ z tymi bezsensownymi złośliwościami. Zacznij może jeszcze kampanię „jeżdżę motocyklem i mam gdzieś kaski, bo i tak zginę od czegoś innego”. Tak jak ci pisałem w innym wpisie, Twoja retoryka i złośliwości nie przysporzy ci żadnych słuchaczy.

  • Sierpień 31, 2014

    MaciekR

    @Uthark: Weź sobie na wstrzymanie. Sam nie używam kasku, ale Twoje argumenty podnoszą mi (i nie tylko) ciśnienie.

    Prawda: kask chroni tylko część głowy i nie wiadomo jak się zachowa podczas potracenia przez auto. Faktem jest, że urazy (procentowo) głowy zdarzają się równie często rowerzyście jak i pieszemu:

    http://www.trasymasy.pl/czy-kaski-na-rower-powinny-byc-obowiazkowe/
    (wykres: „Części ciała narażone na uszkodzenia”).

    więc możesz sobie pisać, że pieszy i kierowca też powinien nosić. Ale ten sam wykres pokazuje wyraźnie, że motocykliści mają lepiej chronioną głowę (obowiązek noszenia kasku). Więc jak to jest?

    Nie noszę kasku, ale nigdy nie będę zniechęcał kogoś, kto go chce nosić, lub się nad nim zastanawia. Nie zawsze pomoże, ale (o ile jest dobrej jakości i dobrze dobrany) nie zaszkodzi.

    Ja nie noszę go, bo nie znalazłem żadnych uczciwych i niezależnych badań, że kaski (rowerowe) faktycznie pomagają. Jedynie statystyki, które można naginać w dowolną stronę (patrz link wcześniej) i testy kasków motocyklowych. Ale nie robię z tego jakieś świętej wojny.

  • Wrzesień 20, 2014

    MACIEK

    Zastanawiam się skąd biorą się tak ogromne różnice w cenach kasków. Przecież można spotkać kaski za 50 zł i za 500 zł tego samego typu, więc skąd takie różnice. Czy droższy kask będzie rzeczywiście lepszy? Ciężko znaleźć w internecie jakiś test czy porównanie.

  • Zerknij sobie na ten film, jest tu kilka słów o kaskach:
    https://www.youtube.com/watch?v=sKvdgUNA5jA&list=UUjM65Vo9s3FC7vEc8UsrcFQ

    W tym nagraniu brakuje jeszcze kilka kwestii. Słychać, że niektóre kaski leżą lepiej, inne gorzej (na Twojej głowie, bo każdy musi sobie coś dobrać pod siebie). Ale droższe kaski mają często lepsze wyściółki, lepszy system mocowania do głowy, lepszą wentylację (nie chodzi o liczbę otworów, tylko ich wielkość i rozmieszczenie).

    I często jest tak, jak w przypadku wielu innych rzeczy. Lepsze produkty, bywają niewspółmiernie drogie, w porównaniu z tańszymi. To tak jak np. z telefonami, niezły telefon Samsunga kupisz już za 500-600 złotych. A topowe modele kosztują cztery razy tyle. Różnią się od tańszych, są lepsze, ale czy aż tak od razu czterokrotnie… Takie prawa rynku niestety.

Zostaw komentarz