Rowerzysta na chodniku i inne brednie

Błądząc po internecie, natrafiłem na program prowadzony przez Marka Dworaka – dyrektora MORD (Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego) w Krakowie. Pan Dworak ze swadą godną lepszej sprawy, między innymi wytyka palcami rowerzystów jeżdżących po chodniku. Zresztą sami zobaczcie na filmiku poniżej jak stara się przekonać, wszystkich do swoich racji.

Link do programu „Jedź bezpiecznie”.

W grę wchodzi nawet demagogia godna polityków: „być może uratujemy przez to kilka istnień ludzkich…” To ja się tylko zapytam – jakie zagrożenie stwarza rowerzysta jadący po chodniku (respektujący pierwszeństwo pieszych)??? Dlaczego można jechać chodnikiem gdy są kiepskie warunki atmosferyczne (deszcz, mgła, śnieg) – a nie można jechać gdy świeci słońce? Czyżby wtedy piesi siedzieli w domach? Według dyrektora przepisy są po to by ich przestrzegać. A według mnie głupie przepisy należy zmieniać. Wyobrażacie sobie panią Janinkę, 72-letnią – dziarską kobietę, która rowerem dojeżdża do oddalonego o 2 kilometry supermarketu i po drodze jedzie lokalną drogą, na której prędkość 50 km/h osiąga chyba tylko traktor (reszta jedzie dużo szybciej)?

Czy można rowerem po chodniku?

fot. nacho

Wyobraźcie sobie naszą Janinkę próbującą omijać wszystkie dziury w drodze! Wjeżdżającą na garby kolein! Autobus który próbuje wyprzedzić Janinkę, ale nie może i wlecze się za nią przez dwa kilometry. No i TIR-y, które może i ją omijają, ale robią to tak jakby obstawiali – który przejedzie bliżej. O kierowcach na podwójnym gazie nie wspomnę. Jeżdżę rowerem po mieście od jakichś 15 lat. I do dziś pamiętam jak dostałem gonga od samochodu, gdy ja jechałem prosto, a jego kierowca próbował skręcić w prawo nawet na mnie nie patrząc. Nie boję się jeździć po ulicy, ale rozumiem WSZYSTKICH którzy się boją. Gdyby mnie policjant zatrzymał jadącego po chodniku (zdarza mi się, zwłaszcza gdy jest równiejszy niż droga) – to bym się zapytał czy nie ma nic sensowniejszego do roboty, a potem czy wierzy, że kierowcy jeżdżą 50 km/h na godzinę przez miasto. Dajcie nam więcej ścieżek rowerowych, wyprowadźcie TIR-y z miast, to może jazda chodnikiem przestanie być jedyną opcją!

A Pan Dworak niech przestanie porównywać nas do krajów Zachodu. Byłem np. w Sztokholmie i tam ścieżek rowerowych jest bardzo dużo, piesi nie chodzą ścieżkami rowerowymi (u nas trzeba mieć albo mocne nerwy, albo mocną trąbę), a samochody jak jest 50 to jadą 50 i ani kilometra więcej.

I dopiero wtedy jazda po chodniku przestaje mieć sens. A szanowna policja niech się lepiej zajmie łapaniem pijanych kierowców na większą skalę. 3200 przez 6 dni długiego weekendu robi piorunujące wrażenie (w negatywnym znaczeniu), ale niech ich będzie nawet 32.000, a co tam 320.000. Ponoć co 10 kierowca jest na cyku – więc nie będzie to trudne.

Spodobał Ci się ten wpis?

Zapisz się na newsletter, otrzymasz informacje o nowych rowerowych artykułach.

Otrzymasz również e-book "10 sprytnych rowerowych porad".

 
 

42 komentarzy

  • Maj 8, 2012

    Moto Opinie

    Szkoda słów na te brednie, księża na księżyc, a rowerzyści do rowów? Ten pomysł już padł 10 lat temu :)

  • Maj 8, 2012

    Anonymous

    Więc nie tylko w Radomiu mają ciekawego dyrektora WORD…

  • Maj 8, 2012

    Anonymous

    od roku jeżdżę rowerem codziennie po 20km do pracy i męczenie się na krzywych chodnikach, slalomem między pieszymi to bzdura.
    Zauważyłem, że kierowcy lubią symetrię i zostawiają sobie tyle odstępu od roweru ile rower zostawia sobie od chodnika, stosując tę prawdę i uważając na zakrętach nie zaliczyłem jeszcze żadnej kolizji jadąc ulicą a jeden jadąc chodnikiem (samochód wytoczył się z bramy a ja nie wyrobiłem się z hamowaniem)

  • Maj 9, 2012

    Krzysztof

    W moim mieście dróg rowerowych jest tylko 3 z czego wszystkie są źle oznakowane i przez to piesi chodzą po nich częściej niż po chodniku który jest obok.
    Piesi traktują tą drogę jak chodnik i przez to ja rowerzysta muszę uważać na nich.
    Paranoja.

  • Maj 9, 2012

    Eryk

    Zgadzam się w 100%! Jako że trenuję kolarstwo nie mam problemów z jazdą ulicą ALE w zupełności rozumiem osoby, które je mają. Na przykład nie wyobrażam sobie 8-letniego dziecka jadącego ulicą, tak samo przykład z Janinką dobrze trafiony :). Przepisy są durne, jak to u nas w Polszcze bywa, tak samo jak te dotyczące ścieżek rowerowych – nakaz jazdy po nich to jakieś nieporozumienie. Większość i tak będzie z nich korzystała, ale dla przykładu osoba na rowerze szosowym, która wybrała się na trening ma automatycznie utrudnienie w poruszaniu się.

    Całe te akcje policji to po prostu śmiech na sali, a my na nich jeszcze płacimy…

    Pozdrawiam.

  • Maj 16, 2012

    Anonymous

    Który podjedzie bliżej pani Janiny, jakbym usłyszał historię z własnego życia, kiedy to jadąc po ulicy dostałem od Tira w kierownicę i miednicę, co gorsza delikwent nawet się nie zatrzymał… A nasz kraj olewa rowerzystów, bo przecie autem to się szybciej jedzie, a jak przełożyć czas na pieniądze to taniej wychodzi …

  • Maj 17, 2012

    bobiko

    Jak tylko moge, to korzystam z dróg, nie z chodników (jesli nie jest to ścieżka rowerowa), bo uwazam, ze chodniki są dla pieszych. Oczywiście zgodzę się sie z stwierdzeniem, że owy materiał filmowy to jakiś ponury żart pana, który może jeżdzi rowerem raz na ruski rok i czyni go ekspertem, podobnie jak 38mln pozostałych.

    Ale też jest druga strona medalu – sami nie jesteśmy lepsi od kierowców. Całkiem niedawno znajomemu dzieciaka na chodniku potrącił szybko jadący po chodniku rowerzysta. chwile stanął popatrzył i stwierdził, ze nic takiego i pojechał – w szpitalu potwierdzono 3-4 złamania nogi.

  • Maj 17, 2012

    Łukasz - Rowerowe Porady

    Nie no oczywiście, jeżeli ktoś jeździ jak szalony i nie ustępuje pierwszeństwa pieszym, to takie postawy należy ostro tępić. Najlepiej grubym patykiem między szprychy. I nie żartuję, bo tacy idioci tylko psują opinię normalnie jeżdżącym ludziom.

    Ja głównie trzymam się tego, że skoro można po chodniku jechać gdy są kiepskie warunki atmosferyczne, lub gdy dozwolona prędkość na ulicy jest większa niż 50 km/h – to czemu do jasnej ciasnej nie można cały czas? :)

    I nie chcę przerabiać chodników na ścieżki rowerowe – tylko po prostu umożliwić wszystkim jakiś sensowny sposób jazdy na rowerze, bez argumentowania (jak się boisz to zostań w domu).
    Przynajmniej póki nie powstanie u nas jakaś sensowna sieć ścieżek rowerowych.

    P.S. Te argumenty nie były do Ciebie bobiko – tylko w zasadzie do głównego tematu :)

  • Maj 17, 2012

    eiffel

    Witam, a mam takie pytanie czy jeżeli jest droga rowerowa obok drogi to czy mogę jechać po drodze nie ponosząc za to konsekwencji? Czy wtedy koniecznie muszę jechać drogą rowerową ?

  • Maj 18, 2012

    Łukasz - Rowerowe Porady

    Koniecznie musisz jechać drogą dla rowerów – po to one w końcu są :)
    Chociaż nie raz widuję jadących na szosówkach normalnie po ulicy. I też im się nie dziwię, bo jak się ma calową oponkę to jazda po drodze rowerowej z kostki nie należy do przyjemnych.

  • Maj 19, 2012

    kura domestica

    Pan sobie gada, a za plecami śmigają mu samochody, co to jadą 30 (pomnożone razy 2!). Nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że jak coś jest przepisem to na 100% jest on logiczny i wprowadza całkowite bezpieczeństwo, a co więcej – przestrzegany jest przez wszystkich bez wyjątku. Tak nie jest i nie będzie – statystyki wypadków mówią same za siebie.

    Mamy na drodze wariatów, większość przekracza dozwoloną prędkość, masa jeździ po pijaku. Profilaktyka nie istnieje – nie uczy się i nie ostrzega co może grozić kiedy jeździ się (i łazi) nieodpowiedzialnie. Tyczy się to wszystkich bez wyjątku – czy to kierowców, czy rowerzystów, czy pieszych. Brak wyobraźni to zaraza.
    U mnie w mieście nie karze się za jazdę po chodniku, rowerzystów jest masa, ale jeżdżą spokojniej i piesi też są bardziej przyzwyczajeni do tego współistnienia. Ta cała napinka powoduje, że jazda po pustym chodniku staje się – absurdalnie – niebezpieczna dla pieszych, a jazda po ulicy gdzie samochody zasuwają jak im się podoba nie jest niebezpieczna dla rowerzysty. Przepisy się nijak mają do rzeczywistości, ale temu panu dyrektorowi tego się nie wytłumaczy jak mniemam.

  • Maj 23, 2012

    Dąb

    O rzesz, co on gada, do tego aby zapełnić czas nagrania powtarza się. Nie wiem jak tam , ale u mnie w mieście jest ścieżek jak na lekarstwo, do tego kończą się całkowicie bez sensu, ale to jeszcze nic, najlepsze jest to , żer na części z nich na środku stoją latarnie. Sam nie mam problemu z jazdą po ulicy , ale nie wyobrażam sobie mojej mamy która chce dojechać do sklepu aby to robiła. Do tego te brednie pana o Holandii. Tam po ścieżkach rowerowych można wszędzie dojechać, są połączone ze sobą , nie tak jak u nas.
    http://jednorzendowy.blogspot.com/

  • Maj 29, 2012

    Anonymous

    Popularne w Polsce drogi dla rowerów współdzielone z chodnikami dla pieszych to POMYŁKA. Nie dość że pieszy chodzą po całej powierzchni, to przy wjeździe na każdą posesję zaliczasz dół (czyli co 20 metrów). Jeżdżę nawet po 60 km dziennie. Pokonanie tego na polskich pseudo-drogachrowerowych jest niemożliwe. Pozostaje jeździć szosą i ryzykować mandat z powodu idiotycznych przepisów.

  • Maj 30, 2012

    TheZuuula

    Bzdury, których nawet nie warto komentować. Jedyne o co warto walczyć to prawo, tworzone dla ludzi i z myślą o ludziach.

  • Czerwiec 21, 2012

    Anonymous

    A ja nie rozumiem innej głupoty – jak – nie mając prawa jazdy (bo nie mam) czy karty rowerowej (bo nie ma wymogu) mogę mieć nakaz jazdy jezdnią, a nie chodnikiem (w większości sytuacji)? Nawet jeśli dla własnego bezpieczeństwa nauczę się przepisów, to masa osób tego nie zrobi (skoro nikt nie wymaga?) i na jezdni będzie stwarzała zagrożenie dla innych i siebie. Oczywiście wyjściem jest droga rowerowa, pod warunkiem oczywiście, że istnieje ;)
    W pełni się zgadzam z tym, że przepisy są zupełnie nieprzemyślane i mam nadzieję, że rosnąca popularność roweru w mieście wymusi jakieś zmiany!

  • Czerwiec 21, 2012

    Anonymous

    aktualnie jeżdżąc po mieście rowerem możesz więcej wydać na mandaty niż robiąc to samochodem, a to dla tego, że tacy mądrale wymyślają przepisy i je interpretują wmyśl praworządności. Zrobiono większe zamieszanie i nic więcej(kwestia ścieżek rowerowych). Rozwiązaniem jest ścieżka typu „dopuszczony ruch rowerowy” – ta definicja już w praktyce zdziała i nie obliguje rowerzysty do obowiązku z niej korzystania, a te osoby co się obawiają jazdy po jezdni mogą z niej korzystać. Obowiązek dania pieszym pierwszeństwa pozostaje. Drogi panie dałeś dobitnie do zrozumienia , że proste przepisy są ujmą dla pańskiej inteligencji i dzięki takim jak ty właśnie przepisy stają się coraz bardziej ułomne.

  • Lipiec 10, 2012

    Anonymous

    Ten pan ma jakieś urojenia! W Warszawie jest setki rowerzystów – gdyby nagle wszyscy wjechali na ulice….na Jerozolimskie….w szczycie….
    Poruszam się rowerem od 10 lat, ścieżką (jak jest) i chodnikiem, bo boję się ulicą – dziury i kierowcy, którzy 50km/h osiągają chyba tylko na drodze wyjazdowej z osiedla. Dwa razy miałm zderzenie z samochodem na ścieżce rowerowej przebiegającej przez drogę wewnętrzną – raz policja zatrzymała kierowce:) drugi raz samochód odjechał, a ja zostałam z rozbitą głową:/

  • Lipiec 10, 2012

    Anonymous

    Jeżdżę na rowerze blisko 40 lat robiąc około 3000 km rocznie . Żaden idiotyczny komentarz
    ani przepis nie zmusi mnie do jeżdżenia jezdniami więcej niż to konieczne na których bardzo prosto mozna stracić życie .
    Takich idiotyzmów jak na tym filmie dawno nie słyszałem .Ten Pan rower chyba widział pierwszy raz w zyciu podczas kręcenia tego filmu. Jedynym sposobem na rozwiązanie problemu jest po prostu myślenie a nie przepisy a ten Pan niech nigdzie sie nie wypowiada bo trochę wstyd

  • Lipiec 18, 2012

    Anonymous

    Wrzucenie rowerzystów na siłę na drogę, to jakaś paranoja. Ciekawi mnie tylko kto to wymyślił, kto to przeforsował i w jakim celu???

    Nie każdy rowerzysta ma prawo jazdy, zatem nie każdy wie jak jeździć po drodze a musi. Po co tak katować kierowców samochodów z wyrabianiem prawa jazdy, skoro przecież po drogach można się poruszać bez niego? Odnośnie tego argumentu słyaszałem, że przecież nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania, zatem tym bardziej nasuwa się pytanie, po co zatem prawo jazdy kierowcom? Przecież i tak muszą znać prawo drogowe, bo są zobowiązani do jego przestrzegania.

    Druga sprawa, to kwestia zagrożenia życia. Jak dużym zagrożeniem jest rowerzysta dla pieszego a jak dużym jest samochód dla rowerzysty?

  • Lipiec 22, 2012

    Anonymous

    Moim skromnym zdaniem, ten Pan bardzo mocno przesadza. Chodnik powinien być dostępny dla wszystkich rowerzystów, którzy (oczywiście) zachowują należyte bezpieczeństwo wobec pieszych.

    Wypuszczanie rowerzystów na drogi prowadzi za sobą mnóstwo niebezpieczeństw, ponieważ zgodnie z prawem, rowerzystą jest kolarz szosowy, który może w pewnym stopniu dopasować się do „tempa” ulicy, czyli jechać te ~35km/h (lub nawet więcej), jak i rowerzystą jest starsza Pani na składaku z koszykiem, która na dobrą sprawę nie jedzie zbyt prosto i jej prędkość oscyluje w granicach marszo-biegu (10-12km/h). Taka starsza Pani dla niektórych kierowców może okazać się praktycznie obiektem statycznym na środku drogi, podczas gdy oni pędzą. Nie muszę nawet mówić, jaki to może mieć tragiczny skutek. Na miejscu takiej Pani, olałbym prawo, bo bezpieczeństwo jest najważniejsze, a te 50 zł „wrzuciłbym w koszty” zakupu roweru. ;-)

    BTW Ktoś się orientuje, czy rowerzysta może jechać bus-pas’em? (domyślam się, iż nie, jednak głowy nie dam) Oraz: Jak ma się sytuacja legalności monocykli na drogach?

    ~jikollo

  • Sierpień 2, 2012

    Anonymous

    Bzdura – później okazuje się, że debilni urzędnicy wydają zgodę na jeszcze bardziej debilne projekty zamiany chodników w ścieżki rowerowe lub połączenie ich w jedno. Jazda po „śmieszce” z kostki betonowej może dla rowerów mtb (z grubymi oponami) jest i fajna, lub tez dla pani Krysi na damce, ale jazda szosówką (bo jak ścieżka jest to trzeba!) to katorga.
    Lepiej żeby była możliwość wyodrębnienia pobocza asfaltowego do poruszania się rowerem – nawet w dwóch kierunkach po jednej stronie! – niż na siłę wrzucanie pieszych i rowerzystów na jeden pas ruchu pieszo/rowerowy. A nawet jeśli ten betonowy chodnik jest podzielony na część rowerową i pieszą to i tak i jedni i drudzy pętają się po całości. Stwarza to większe zagrożenie, szczególnie dla pieszych choć nie tylko, niż jazda po ulicy z wydzieloną częścią dla rowerzystów.
    Zresztą na ulicy na ogół jest mniej dziur niż na nierównym chodniku. Na dodatek kilku centymetrowe krawężniki przy przejściach/przejazdach przez skrzyżowania – bzdura…

    Na zachodzie takich bzdur na ogół nie ma. Dlaczego nie można uczyć się od tych, którzy robią to dobrze, tylko wymyślać jakieś głupoty??

  • Sierpień 7, 2012

    Anonymous

    WItam
    Od ponad 20 lat jeżdżę aktywnie autem. Rowerem jeszcze dłużej i często. Z ubolewaniem patrzę jak na warszawskich drogach permanentnie wjeżdżają ludzie nie tylko bez wyobraźni ale przed wszystkim znajomości i stosowania przepisów ruchu drogowego. To jakaś plaga – nagminne wjazdy na czerwonym i skręty z lewgo pasa w prawo, pod prąd. Masakra! Jeżdżę głównie ulicami. Mam szosę i kostka na ścieżkach nie jest przyjemna, ale…. jadę po ulicach jak autem.

    Kiedyś trzeba było mieć kartę rowerową lub prawo jazdy. Nie wiem jak jest dziś. Generalnie więc zgadzam się z materiałem wideo. To jakaś plaga. Przynajmniej w Warszawie na chama wjeżdżają na późnym czerwonym i przekreaczają skrzyżowania jak nic nie jedzie (mimo sygnalizacji) rowerzyści! (zwłaszcza jak widzę ostre koło, kozacy i bajeranci:) a i panienek jest mnóstwo). Od roku to jakaś plaga.

    Tym co stosują się do przepisów szacun. Cała reszta – aż się prosi palnąć w pusty łeb!

    Pozdrawiam
    Austin

  • Sierpień 12, 2012

    Anonymous

    Szlam waskim chodnikiem pchajac wozek z dzieckiem. Uslyszalam za soba dzwonek rowerowy. Pani jadaca na rowerze stwierdzila ze powinnam zrobic miejsce aby mogla przejechac. Takie sytuacje sa dosc czeste. Wroclaw ul lotnicza. Z jednej strony droga dla rowerow z drugiej chodnik. W wiekszosci rowerzysci na chodniku.

  • Sierpień 12, 2012

    Łukasz - Rowerowe Porady

    I za takich „rowerzystów” serdecznie przepraszam! Bo to chamstwo i słoma z butów wystaje jeżeli się na pieszych na chodniku dzwoni, trąbi, pokrzykuje.
    Ja jeżeli sytuacja mnie do tego zmusza i jadę po chodniku, to zawsze z gracją i grzecznie przepraszam, albo jak jest wąsko po prostu trzymam się za pieszymi z tyłu czekając aż się zrobi szerzej.

  • Sierpień 13, 2012

    Anonymous

    To jak rowerzysta ma się zachować jechać ścieżką dla rowerów sprawdzać znaki o ograniczeniu szybkości dla samochodów , to jakaś paranoja to jest ewidentne wysyłanie ludzi pod koła samochodów paranoja panie redaktorze ,i nie żyjemy w Holandii a w Polsce .Ciekawe jak długo pan szukał tego miejsca w Krakowie aby się wyżyć na rowerzystach Jadąc z dzieckiem na rowerze mam jechać ulicą przeszkadzać kierowcom bo taki jest przepis narażać życie swoje lub dziecka absurd ,znam to miejsce często tam przejeżdżam kto korzysta z tego chodnika piesi kiedy gdzie idą to jest absurd ,Pan jest wrogiem rowerzystów

  • Sierpień 16, 2012

    Anonymous

    „nie wyobrażam sobie 8-letniego dziecka jadącego ulicą”

    Takie dziecko ma obowiązek jazdy po chodniku.

  • Wrzesień 7, 2012

    Rower w Wielkim Mieście

    szkoda, że nie zrobili tak z pieszymi chodzącymi po ścieżkach.

  • Marzec 14, 2013

    Anonymous

    Apropo obowiązkowej jazdy ścieżką rowerową to według przepisów jeśli trasa przejazdu rowerzysty nie pokrywa się z trasą ścieżki rowerowej rowerzysta nie ma obowiązku poruszania się tą ścieżką.Czyli jeśli jedziemy ulicą obok ścieżki rowerowej ale mamy zamiar udać się w innym kierunku niż ta ścieżka prowadzi nie mamy obowiązku poruszania się po tej ścieżce.W wielu przypadkach taki chwilowy wjazd na ścieżke rowerową by za moment ją opuścić stwarza duże niebezpieczeństwo dla rowerzysty.Mam na myśli brak bezpiecznego czy wręcz brak możliwości włączenia się do ruchu ulicznego.A to że u nas prawie nie ma prawdziwych ścieżek rowerowych to nie wspomne to co jest to raczej jakieś nieudolne roweropodobne ścieżki

  • Maj 8, 2013

    Anonymous

    Szanowy autorze, rowerzysta może jechać chodnikiem tylko wtedy gdy:
    1) są mocne opady atmosferyczne
    2) prędkość na drodze obok jest podniesiona powyżej 70 km/h
    ALE W OBU PRZYPADKACH CHODNIK MA MIEĆ CO NAJMNIEJ 2,5 METRA SZEROKOŚCI! Jak jest węższy to nie mogą jechać nigdy.

  • Maj 8, 2013

    Łukasz - Rowerowe Porady

    Szanowny Anonimowy komentatorze. Jakie są przepisy ja doskonale wiem. Rowerzysta może jechać również chodnikiem gdy ma pod opieką dziecko poniżej 10 roku życia.

    Z tym, że zastanów się, że jest wiele takich ulic gdzie samochody za bardzo nie chcą się trzymać ograniczenia do 50 km/h, albo stan nawierzchni jest tak tragiczny, że nie da się jechać rowerem.

  • Maj 11, 2013

    krzychulec

    Mam dylemat: co o tym sądzić…. z jednej strony uważam, że przepisy (wszystkie) trzeba respektować (niestety nawet te głupie) – bo co by było, gdyby każdy, kto uzna jakiś przepis za głupi – ignorował go; z drugiej jednak strony ciarki mnie przechodzą na myśl o wyprzedzających mnie TIRach (często na wschodnich numerach), z których każdy mam wrażenie chce mnie trafić jak myśliwy jelenia… Nie wiem, ale chyba będę obstawał przy tym, że przepisy trzeba respektować, a dopóki takie idiotyczne będą funkcjonowały, będę je z premedytacją łamał i grzecznie odmawiał przyjęcia mandatu próbując logiczną prawdę przedstawiać w sądzie – wiedząc, że to ja niestety jestem tym złym…. ale głowa do góry, przed sądem nie ma parkingu dla rowerów, więc pewnie mi go tam ukradną :-(

  • Maj 23, 2013

    Anonymous

    Zrobcie sciezki dla pieszych, takie o szer,50cm ,a niech sie cisna ,za duzo widac rowerzystow rozpychajacych sie po chodnikach,a po drugiej stronie jezdni jest sciezka,ale to swiete krowy ,jeszcze zawola jak chodzisz.

  • Sierpień 21, 2013

    interferencja

    Trudno nie odnieść wrażenia, że warcholstwo w Polsce nigdy nie zaniknie. Czytając komentarze trudno odnieść inne odczucie. Każdy uważa że tylko jego racja jest najważniejsza, dotyczy to zarówno rowerzystów, kierowców osobówek, ciężarówek i również pieszych.
    Przepisy są od tego żeby ich przestrzegać, i basta. Aby wszyscy ich przestrzegali należy dotkliwie karać wszystkich po równo. Przykłady można mnożyć, czerwone światło a idzie taki sobie, bo nic nie jedzie. A co jak będzie nagle przelatywało UFO na zielonym?? I vice versa po stronie kierujących, albo jazda po pasach przez rowerzystów.Przepisy są po to by ich przestrzegać, jeśli wszyscy zostaną zmuszeni, będzie nam się żyło lepiej i bezpieczniej.

  • Październik 8, 2013

    Pepe

    Noe dobrze, a kto z Was wypuści dziecko na ulicę na rowerze – w Warszawie, Wrocławiu, Łodzi kiedy skończy 10 lat? Bo według przepisów dziecko w wieku ponad 10 lat ma obowiązek jechać jezdnią!

  • Październik 8, 2013

    Pepe

    Proponuję śledzić ten wątek: http://forum.masa.waw.pl/index.php?topic=2943.0

  • Listopad 15, 2013

    Łukasz I.

    Nie ma Pan racji, Autorze ! (Piszę do Autora artykułu ‚Rowerzysta na chodniku i inne brednie’) Przepisy obowiązujące jasno mówią, że jest zakaz jazdy wzdłuż chodnika i tylko kilka wyjątków – w mieście jest to praktycznie tylko jazda wraz z dzieckiem-rowerzystą do 10 roku życia.
    Nie powinien mieć Pan pretencji do p Dworaka który słusznie gani rowerzystów a broni bardziej licznych pieszych

  • Listopad 15, 2013

    Łukasz - Rowerowe Porady

    Hmmm… Czy przeczytałeś cały wpis czy tylko pobieżnie przeskanowałeś?

    Napisałem: „A według mnie głupie przepisy należy zmieniać.”

    Zdaję sobie sprawę, że teraz można po chodniku jechać jedynie z dzieckiem, przy złych warunkach pogodowych oraz gdy dopuszczalna prędkość na ulicy wynosi więcej niż 50 km/h.
    Ale nie uważam by rozsądny rowerzysta stwarzał jakiekolwiek zagrożenie na pustym chodniku.

  • Maj 22, 2014

    Mati

    Sposobem na chodnikowych rowerzystów (tych jadących niebezpiecznie i nieustępujących pierwszeństwa) jest konfrontacja fizyczna (niepolecana osobom o wątłym zdrowiu). Umiejętne ustawienie ciała pozwoliło mi już kilku takich kozaków rozbić o budynek. Wczoraj jeden przeleciał przez płotek i wpadł na drzewo. Nie to, żebym specjalnie zastępował drogę; po prostu nie odskoczyłem. Delikwent trochę hamuje, ale do końca wierzy, że odskoczę. A Pani Janinka lub nawet młodzieniec w sile wieku na chodniku mi nie przeszkadza, jeżeli potrafi się zachować.

  • Maj 25, 2014

    Zuza

    Co mam zrobić w momencie gdy po prostu boję się jechać po jezdni?
    Oczywiste jest, że kierowcy raczej nie jeżdżą przepisowych 50km/h, a ja nie czuję się na siłach jechać po dziurawej jezdni z mijającymi mnie pędzącymi samochodami, autobusami miejskimi i ciężarówkami.

  • Maj 26, 2014

    Łukasz Przechodzeń - Rowerowe Porady

    Cóż, to jest niestety mocny dylemat. Moim osobistym zdaniem, jeśli nie chcesz jechać ulicą na której jest bardzo duży ruch – to nie jedź. Jedź chodnikiem, ale bardzo ostrożnie, przepuszczając wszystkich pieszych.
    Dodatkowo nie dzwoń na nich, ale poproś by ustępowali Ci miejsca:
    http://www.rowerowe-porady.pl/dzwonienie-na-pieszych-na-chodniku/

    Ale, jeździj po chodniku jedynie w nadzwyczajnych przypadkach. Zazwyczaj na drogach gdzie pędzą ciężarówki – jest jednak dozwolona większa prędkość niż 50 km/h.
    Zacznij jeździć ulicą na mniejszych uliczkach, osiedlowych, czy bocznych. Przyzwyczajaj się do tego. Nie możesz jeździć non stop po chodniku.

    Ja niestety czasami widzę takie osoby w Łodzi. Spokojna ulica, ruchu praktycznie zero, jadę normalnie ulicą, a z naprzeciwka widzę kogoś, kto leci chodnikiem. Do tego chodnik jest wąski, więc spotkania z pieszymi są częste. Cóż… kto co lubi, ale warto jeździć ulicami.

  • Wrzesień 14, 2014

    dazla

    Pewnie parę razy powtórzę to co zostało już napisane, ale chciałbym się wypowiedzieć.

    Ostatnie nowelizacje przepisów drogowych dotyczące rowerzystów przyniosły nam wiele dobrego, ale jednocześnie znalazły się w nich również takie zapisy które moim zdaniem znaleźć się nie powinny.

    Pierwszy i najważniejszy to wypędzenie rowerzystów z chodników na jezdnie, poza nielicznymi sytuacjami wyjątkowymi. Może mam za małe IQ, ale za żadnego grzyba do dziś pojąć nie mogę, że jednym przepisem z dnia na dzień wywala się z chodników większość rowerzystów, jednocześnie zdając sobie sprawę że w Polsce nie istnieje żaden ogólnie przyjęty system który zagwarantuje że każdy obywatel będzie wiedział jak poruszać się w ruchu ulicznym. Żeby jeździć rowerem wystarczy mieć dowód osobisty, ale posiadanie dowodu osobistego w żaden sposób nie jest równoznaczne ze znajomością Prawa O Ruchu Drogowym. Teoretycznie w jednej chwili na jezdniach wylądowały tysiące osób nie znających podstawowych zasad panujących na ulicach.

    Co mają zrobić ci wszyscy ludzie jeśli akurat brak jest drogi rowerowej, jezdnia ma 4,5 metra szerokości w obu kierunkach, a co 10 sekund przejeżdża po niej 40 tonowy „TIR” przepleciony niezliczoną ilością osobówek? Przecież takich miejsc w polskich miastach są setki.

    Druga rzecz która mnie męczy dotyczy dzieci. Otóż dorosły mający pod opieką dziecko do lat 10 jadące na rowerze obok, może wraz z nim legalnie poruszać się chodnikiem. Doskonale ! Ale co z innymi dziećmi? Co z ojcem jadącym na rowerze z sześciomiesięczną córeczką w przyczepce ? Co z matka wiozącą swój dwuletni „skarb” na rowerze w tylnym foteliku? Nie wolno im legalnie jechać po chodniku ! Chociaż i przyczepka i fotelik są trudniejsze w prowadzeniu, a sam rower z fotelikiem jest bardziej narażony na wywrotkę, to nie mają one przywileju jazdy po bezpiecznym chodniku. A przecież w tych przyczepkach i fotelikach znajdują się te najmniejsze i najdelikatniejsze dzieci, wymagające największej troski. Nic z tego ! Zgodnie z przepisami MUSZĄ jeździć po ulicach.

    I tak sobie myślę – podobno w państwie mamy tendencje prorodzinne, podobno dzieci są najważniejsze. W samochodach mamy bezwzględny nakaz używania specjalnych fotelików chroniących najmłodszych obywateli, starsze dzieci już od dawna obowiązkowo wyposaża się w odblaski i w ogóle mamy szereg akcji mających na celu ochronę dzieci za wszelką cenę bo przecież „wszystkie dzieci nasze są”.

    Jednocześnie tych samych najmłodszych obywateli ustawodawca wysyła wprost na ruchliwe i niebezpieczne ulice, tylko dlatego że ich rodzice jako środek transportu wybrali rower. Nie zam się za bardzo, ale chyba w psychiatrii coś takiego określa się mianem SCHIZOFRENII.

    I jak wygląda dzisiejsza rowerowa rzeczywistość? Kiedy jadę rano do pracy, to mijam trzech może czterech rowerzystów na ulicy i… czterdziestu na chodnikach. Do kiosków, do sklepów, do pracy, do DOMÓW ludzie dojeżdżają rowerami po chodnikach. Rodzice z dziećmi w fotelikach i przyczepkach praktycznie wyłącznie poruszają się po chodnikach. Oczywiście cały czas mam na myśli sytuacje w których występuje wyłącznie jezdnia i chodnik, a póki co jest to w Polsce model dominujący. Ludzie się po prostu boją i mają rację. Nikt nie ma prawa ich wpychać na siłę pomiędzy rozpędzone samochody. Swoją drogą widzę też że rowerzyści bez problemów są akceptowani na chodnikach. Może poza nastolatkami na swych rozpędzonych góralach. Niestety, nic nie zmienia faktu że prawie wszyscy wyżej wymienieni znajdują się tam NIELEGALNIE.

    Policja na razie przymyka na to oko, ale obawiam się że prędzej czy później doczekamy się regularnych polowań na panią Janinkę i całą resztę rowerzystów. Tak więc mamy kolejny martwy i nieżyciowy przepis, który panią Janinkę z dnia na dzień uczynił przestępcą prawem ściganym.

    Dlatego też uważam że powinna zostać przywrócona powszechna możliwość legalnej jazdy rowerem po chodniku. Naturalnie na ściśle określonych zasadach i z pełnym poszanowaniem pierwszeństwa pieszych, do zatrzymania się i zejścia z roweru w razie konieczności włącznie. Taka możliwość powinna być pozostawiona dla tych co po ulicach jeździć nie chcą lub nie umieją, dla tych którym po ulicach z różnych powodów poruszać się jest trudno, oraz na wypadek gdyby okazało się że droga dla rowerów nagle zmieniła się w dwumetrowej szerokości jezdnię, a za mną toczy się dziesięć ciężarówek z poirytowanymi kierowcami za sterami.

    Mało tego – twierdzę że rower powinien MÓC LEGALNIE jeździć wszędzie tam gdzie jest to sensowne i możliwe. Oczywiście w ramach zdrowego rozsądku, kultury i poszanowania innych. Rower to specyficzny środek transportu, któremu zawsze bliżej było do pieszego niż do samochodu. W końcu rowerzysta to taki pieszy na „dwóch kółkach i trzech rurkach”. Rower to taka nasza mała wolność i niezależność, rower to powszechność, rower może mieć każdy i prawie każdy może na nim jeździć. Rowerem dojeżdża się do wielu różnych miejsc, bardzo często do takich do których prowadzą włącznie chodniki. Do tego rower zawsze chce się mieć jak najbliżej siebie, co jest zrozumiałe bo wynika z samej idei jazdy rowerem. Z racji swojej uniwersalności i powszechności rower powinien być faworyzowany w przestrzeni miejskiej, a jak na razie często jest spychany na bok i w przenośni i dosłownie.

    Dlaczego żeby legalnie dojechać do apteki muszę zsiąść z roweru i dwieście metrów go prowadzić, bo akurat do apteki prowadzi chodnik a nie ścieżka rowerowa ?
    Przecież nie da się doprowadzić ścieżek rowerowych wszędzie tam dokąd docierają rowery. Jest to po prostu niemożliwe. A rowery docierają wszędzie tam gdzie docierają piesi, czyli tam gdzie są chodniki.

    Jestem człowiekiem wychowanym w poszanowaniu do ogólnie panujących zasad i bardzo męczy mnie ciągłe ocieranie się o nieżyciowe przepisy, które czasem przychodzi mi ignorować. Nie posiadam informacji czy ktoś w Polsce zorganizował już inicjatywę, mającą na celu zmianę tych nieżyciowych moim zdaniem zapisów, ale chętnie bym się pod nią podpisał.

    Mam nadzieję, że nie naraziłem się zbyt długim wpisem, ale siedzi to we mnie od dłuższego czasu i nie mogę się z tym pogodzić.

  • Komentarze od czytelników to moc mojego bloga. To co ja napiszę, to tylko wstęp i zachęta do dalszej dyskusji. Także śmiało pisz wszystko co przychodzi Ci na myśl, byle w temacie :)

Zostaw komentarz